Rekordowe zapotrzebowanie na energię w Polsce. Czy system to wytrzyma? Eksperci odpowiadają
Polskie Sieci Elektroenergetyczne poinformowały, że 19 stycznia odnotowano rekordowe, najwyższe w historii zapotrzebowanie krajowego systemu na moc – na potrzeby odbiorców i sieci – w wysokości 27,6 GW. Kilka dni wcześniej – 14 stycznia - miał miejsce z kolei rekord generacji krajowych źródeł wytwórczych: 28,9 GW netto. Niemal 60 procent pochodził ze źródeł węglowych.
Choć tak rekordowe zapotrzebowanie na energię może budzić obawy, to władze Polskich Sieci Energetycznych uspokajają.
Zapotrzebowanie mieliśmy 28 GW brutto plus 2,5 GW eksportu, a jeszcze mieliśmy rezerwy. To, że je mieliśmy, zawdzięczamy temu, iż prowadzimy odpowiedzialną politykę - stwierdził w rozmowie z portalem WNP.pl Grzegorz Onichimowski, prezes Polskich Sieci Energetycznych.
Szef PSE wskazał na różnorodne działania, które podjęto, aby wzmocnić kondycję polskiego systemu energetycznego.
Czasami mówi się, że PSE wspierają wyłącznie nowe technologie. To jest prawda, ale do pewnego stopnia. Dzięki notyfikacji wydłużenia rynku mocy dla elektrowni węglowych firmy energetyczne mogły zainwestować w te starsze jednostki i utrzymać je w normalnej pracy. Nie prześladowały je awarie, jak to się działo w ostatnich latach. Obserwujemy z dużą satysfakcją, że dostępność tych źródeł jest dużo większa - powiedział.
W jego opinii "rok 2026 będzie rokiem przełomu".
Do systemu wejdą pierwsze duże magazyny energii i pierwsze farmy offshore'owe. Będzie to różnica jakościowa i nawet ilościowa. Gdy zanotowaliśmy szczyt zapotrzebowania na ponad 30 GW, to źródła węglowe obsługiwały ok. 60 proc. Jeszcze kilka lat temu byłoby to powyżej 80-90 proc. - podkreślił.
Nie wszyscy podzielają jego optymizm.
Jeżeli będziemy likwidować elektrownie węglowe, a takie plany są przedstawiane wobec np. Dolnej Odry czy Rybnika, zastępując je gazowymi, to pakujemy się w poważną pułapkę gazową. My tego gazu u siebie nie mamy, jesteśmy uzależnieni od dostaw z zewnątrz przez gazoport w Świnoujściu czy przez gazociąg pod Bałtykiem. OZE też możemy budować więcej, z tym że już teraz nie mamy praktycznie możliwości podłączenia tych elektrowni. Jest wiele projektów, które czeka na podłączenie, i to nie z uwagi na stan sieci, lecz ze względów bilansowych. OZE mamy za dużo, destabilizują one system i operatorzy bronią się przed ich przyłączeniem - powiedział w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" ekspert ds. energetyki prof. Władysław Mielczarski.
W połowie stycznia głośno było także na temat cyberataku na polski system energetyczny, który został odparty na przełomie roku. Temat możliwego blackoutu wznawia dyskusje o alternatywy wobec ogrzewania wymagającego do swojego działania prądu. Konieczność posiadania alternatywnego nie-elektrycznego źródła ciepła widzi też rozesłany przez rząd do wszystkich Polaków poradnik ds. bezpieczeństwa. Jakie to źródła ciepła? Tego nie sprecyzowano, a politycy pytani o to, uchylają się od konkretów.
Yyy, to znaczy… A kiedy ostatnio panu prąd wyłączono w Polsce? - powiedziała minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska na antenie Polsat News.
Wygląda więc na to, że problemem blackoutu rządzący będą się zajmowali wtedy, gdy on nastąpi. Wówczas będzie już za późno, żeby montować jakieś alternatywne źródła ciepła. Pozostaje liczyć, że optymizm szefa PSE jest słuszny i problem ten pozostanie w rozważaniach teoretycznych.
Źródło: wnp.pl, rp.pl, wpolityce.pl, radiomaryja.pl