Kontrowersyjny podręcznik do tzw. edukacji zdrowotnej. Co szykuje Nowacka?

0
0
Zdjęcie ilustracyjne.
Zdjęcie ilustracyjne. / Fot. Pixabay

W ubiegłym tygodniu w Warszawie zaprezentowano bezpłatny podręcznik dla nauczycieli do przedmiotu edukacja zdrowotna. Ma on łącznie 800 stron. Jego treść wywołała krytykę.

Jak wskazał w programie "Aktualności Dnia" na antenie Radia Maryja dr Zbigniew Barciński, prezes Stowarzyszenia Pedagogów „Natan”, zaprezentowany podręcznik unika mówienia o małżeństwie i rodzinie.

Edukacja seksualna powinna być prorodzinna, natomiast w tym podręczniku małżeństwo jest wymienione raptem dwa razy w dziale „Zdrowie seksualne” i to albo w kontekście negatywnym, albo jako element równie wartościowy jak inne związki seksualne. Na temat rodziny jest pół strony w tym całym bloku (…). Przede wszystkim mowa o tym, że w rodzinie są stereotypy płciowe, które negatywnie wpływają na kształt rodziny - podkreślił.

W sytuacji coraz bardziej pogłębiającego się kryzysu demograficznego, obóz Donalda Tuska, zamiast wdrażać w szkołach edukację prodemograficzną, jeszcze odstrasza od posiadania dzieci.

Nie ma ani słowa o tym, że dziecko jest wartością. Jest wręcz – można powiedzieć – między wierszami takie założenie, że dziecko to zagrożenie, przed którym należy się strzec. Tak więc można podsumować, że małżeństwo, rodzina, dziecko to tematy, które są nieobecne, a jeśli są obecne gdzieś na marginesie, to w negatywnym kontekście. To pokazuje, że to jest wizja antyrodzinnej edukacji seksualnej - zaznaczył dr Barciński. 

W podręczniku nie zabrakło za to miejsca dla homopropagandy.

Transpłciowym mężczyzną jest nazywana (…) „osoba o tożsamości męskiej, której przypisano płeć kobiecą”. To znaczy, że pomylono się, że płeć to coś, co się przypisuje, coś, co nie wynika z natury. Tu jest to bardzo wyraźne genderowe rozumienie płci jako czegoś, co się odczuwa i co może być niezgodne z biologią, z anatomią, z fizjologią. Bez związku z genderową koncepcją płci jest późniejsze omawianie żeńskich i męskich narządów płciowych (…). Z jednej strony jest promocja niebinarności, a z drugiej strony, jak przychodzi do omówienia budowy ciała ludzkiego, to jest powrót do binarności. Jest mowa o tranzycji społecznej, ale bardzo ogólna, jest np. mowa o tym, że należy umożliwić osobom transpłciowym funkcjonowanie w przestrzeni publicznej, ale nie ma sprecyzowania, że to np. oznacza (…) udostępnienie damskich toalet mężczyznom, którzy identyfikują się jako kobiety. Jest wspomniana tranzycja medyczna, jest takie sformułowanie jak terapie hormonalne, inne formy opieki medycznej, ale tylko tyle. Nie ma ani słowa o skutkach przyjmowania hormonów, nie ma ani słowa o tym, na czym polegają operacje, okaleczanie ciała, bo jak inaczej można nazwać amputowanie piersi dziewcząt, kobiet, które identyfikują się jako mężczyźni. To jest w formie – można powiedzieć – zawoalowanej. Tylko hasła, bez żadnych konkretów, bez pokazania, na czym to polega, bez pokazania, że to uderzenie w zdrowie, to dewastowanie zdrowia, bez pokazania, że tranzycja medyczna to okaleczanie ciała. Ta koncepcja edukacji seksualnej to koncepcja antyzdrowotna, bo to jest uderzenie w zdrowie - stwierdził. 

Dodatkowo seksualność jest w podręczniku przedstawiana wyłącznie przez pryzmat przyjemności, bez kontekstu małżeństwa i rodziny.

To jest po prostu absolutne odrzucenie norm, wartości, odrzucenie rodziny. Jeszcze propagowana jest wizja, że edukacja seksualna powinna trwać przez całe życie i powinny być w nią zaangażowane wszystkie instytucje społeczne. Można powiedzieć, że to jest obsesja. Autorki i autorzy tego podręcznika, przytaczając te prawa, że tak powiem, promują obsesję seksualną, ale też radykalną rewolucję społeczną - podkreślił.

Jeżeli celem obozu Tuska jest pogłębienie kryzysu rodziny, demografii i relacji społecznych, to podręcznik do tzw. edukacji zdrowotnej, czyli antyzdrowotnej demoralizacji, jest pod tym kątem strzałem w dziesiątkę.

Źródło: Radio Maryja

Sonda
Wczytywanie sondy...
Polecane
Przejdź na stronę główną