Wpisy opozycji sprowokowały rządową ustawę? Joński się wygadał!
Jak mówimy o wolności słowa, no właśnie, jeśli ktokolwiek napisze opinię, to tu w Polsce nikt nie decyduje o tym, czy zostanie to na portalach społecznościowych opublikowane, tylko algorytm, który jest napisany w Stanach Zjednoczonych. Chcieliśmy, żeby, jeśli ktoś napisze, mógł się odwołać do urzędu i faktycznie urząd mógłby sprawdzić, a następnie sąd zdecydować - przekonywał Dariusz Joński z Koalicji Obywatelskiej w audycji "7. Dzień Tygodnia w Radiu ZET".
Politycy, dyskutujący w Radiu ZET, spierali się o weto Prezydenta RP Karola Nawrockiego do tzw. ustawy cyfrowej. Nowelizacja ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną miała wdrożyć do polskiego prawa unijny Akt o usługach cyfrowych (Digital Services Act, DSA). Miała dawać polskim organom (np. UKE i KRRiT) uprawnienia do nakazywania platformom internetowym usuwania nielegalnych treści, co rząd przedstawiał jako narzędzie walki z dezinformacją, hejtem i przestępstwami w sieci. Prezydent uznał jednak, że proponowane rozwiązania grożą administracyjną cenzurą i ograniczaniem wolności słowa, dlatego zawetował projekt i zaapelował o przygotowanie poprawionej wersji przepisów.
Według Dariusza Jońskiego, to wpisy polityków opozycji sprowokowały rządzących do takiego sformułowania przepisów, które ostatecznie odrzucił Prezydent RP.
Chodziło o to, żeby nie było takich sytuacji, że jeden z posłów PiS-u - jeden to wiedzie prym, ale przecież jest ich wielu - wrzuca fejkowe informacje, nieprawdziwe, przygotowane przez sztuczną inteligencję, ludzie już nie wiedzą, co jest prawdą, a co nieprawdą. Moim zdaniem to wszystko było po to i politykom PiS-u zależało na tym, żeby ta ustawa nie przeszła, żeby dalej siać tę dezinformację i w przyszłym roku wygrać wybory - przekonywał.
Dariusz Joński wprost przyznaje, że ustawa DSA, która zawetował PKN miała za zadanie cenzurować wszystko co pisze opozycja w sieci do tego stopnia, żeby uniemożliwić wygranie im wyborów.
— Jan Molski 🇵🇱 (@JanMolskiIII) January 11, 2026
To jest niepojęte.
Maski opadają, to kolejny argument za tym, jak ważne było to weto. pic.twitter.com/5lTs9sHKqv
Przeciwne stanowisko prezentowali politycy opozycji.
Jedna kwestia to kontrowersyjny artykuł, który w konsekwencji pozwala na to, że urzędnik z policją może wejść do osoby prowadzącej dyskusje internetową i zakazać tego i sparaliżować taką działalność - powiedziała Mirosława Stachowiak-Różecka z PiS.
Zgłaszaliśmy i my i prezydent, że idzie to za daleko. Wystarczyło przyjąć te poprawki, które zgłaszaliśmy. Sygnalistom z organizacji pozarządowych dawano ogromną władzę - dodała.
Według Łukasza Rzepeckiego z Konfederacji "ta ustawa wprost łamała artykuł 54. Konstytucji, że każdemu obywatelowi zapewnia się wolność wyrażania poglądów".
Mówiliście dużo o obronie polskich dzieci, a w tej ustawie nie ma ani słowa o dzieciach - ocenił.
Źródło: Radio Zet