Greenpeace zbankrutuje? Amerykański sąd żąda setek mln dolarów

0
0
Zdjęcie ilustracyjne.
Zdjęcie ilustracyjne. / Fot. Eveline de Bruin/Pixabay

Sędzia z Dakoty Północnej (USA) oświadczył, że zażąda od Greenpeace zapłaty odszkodowania w wysokości 345 mln dolarów w związku z protestami przeciwko rurociągowi Dakota Access sprzed prawie dziesięciu lat. Organizacja ekologiczna twierdzi, że nie jest w stanie zapłacić takiej kwoty.

W dokumentach sądowych złożonych we wtorek sędzia James Gion oświadczył, że podpisze nakaz zobowiązujący kilka podmiotów Greenpeace do zapłaty odszkodowania na rzecz spółki Energy Transfer, właściciela rurociągu. W zeszłym roku ustalił on kwotę odszkodowania na 345 mln dolarów, zmniejszając o połowę kwotę zasądzoną przez ławę przysięgłych, ale w najnowszym postanowieniu nie podał ostatecznej kwoty. Oczekiwany od dawna nakaz ma zapoczątkować proces apelacyjny przed Sądem Najwyższym Dakoty Północnej, w którym obie strony będą reprezentowane przez pełnomocników.

W zeszłym roku dziewięcioosobowa ława przysięgłych uznała holenderską organizację Greenpeace International, amerykańską organizację Greenpeace USA oraz fundację Greenpeace Fund Inc za winne zniesławienia i innych zarzutów wniesionych przez firmę Energy Transfer z siedzibą w Dallas oraz jej spółkę zależną Dakota Access. Ława przysięgłych uznała organizację Greenpeace USA za winną wszystkich zarzutów, w tym spisku, naruszenia własności, uciążliwości i bezprawnej ingerencji. Pozostałe dwie organizacje zostały uznane za winne niektórych zarzutów. Pozew wynika z protestów przeciwko rurociągowi w latach 2016 i 2017, kiedy to tysiące ludzi demonstrowało i obozowało w pobliżu miejsca, gdzie rurociąg miał przecinać rzekę Missouri, powyżej rezerwatu plemienia Siuksów ze Standing Rock. Plemię od dawna sprzeciwiało się budowie rurociągu, uznając go za zagrożenie dla swoich zasobów wodnych.

Szkody pierwotnie oszacowano na łącznie 666,9 mln dolarów, podzielonych w różnych kwotach między trzy organizacje Greenpeace. Energy Transfer oświadczyło wcześniej, że zamierza odwołać się od zmniejszonego do 345 mln dolarów odszkodowania, nazywając pierwotne ustalenia ławy przysięgłych i odszkodowanie „zgodnymi z prawem i sprawiedliwymi”. W sprawozdaniu finansowym sporządzonym pod koniec ubiegłego roku Greenpeace USA stwierdziło, że nie ma środków na zapłacenie 404 mln dolarów (jakie w pierwotnej decyzji ławy przysięgłych miało przypaść temu oddziałowi organizacji) zasądzonych przez ławę przysięgłych „ani na kontynuowanie normalnej działalności, jeśli wyrok zostanie wykonany”. 

Według Greenpeace, pozew ma na celu wykorzystanie sądów do uciszenia aktywistów i krytyków oraz ograniczenia praw wynikających z pierwszej poprawki do konstytucji Stanów Zjednoczonych. Firma budująca rurociąg twierdzi, że pozew dotyczy nieprzestrzegania prawa przez Greenpeace, a nie wolności słowa. Podczas procesu adwokat Energy Transfer stwierdził, że Greenpeace koordynował działania mające na celu powstrzymanie budowy rurociągu, w tym organizował protestujących, wysyłał środki do blokady i rozpowszechniał nieprawdziwe informacje na temat projektu. Adwokaci organizacji Greenpeace stwierdzili, że nie ma dowodów na twierdzenia koncernu naftowego i że pracownicy Greenpeace mieli niewielki lub żaden udział w protestach, a organizacje nie miały nic wspólnego z opóźnieniami w budowie lub refinansowaniu Energy Transfer.

Źródło: interia.pl, euronews.com, theguardian.com

Sonda
Wczytywanie sondy...
Polecane
Przejdź na stronę główną