Unijny establishment ma tajny plan? To ma uderzyć w demokratyczne rządy

0
0
Zdjęcie ilustracyjne.
Zdjęcie ilustracyjne. / Fot. Pixabay

Liberalny establishment UE ma nowy plan na utrzymanie się przy władzy nawet po jej (pozornej) utracie w wyniku demokratycznych wyborów we Francji czy Niemczech. Projekt jest zuchwały, a kluczową rolę odgrywa w nim Europejski Bank Centralny - twierdzi na łamach portalu Interia Rafał Woś.

Według nieoficjalnych informacji w tym roku miałaby przedwcześnie zrezygnować dotychczasowa szefowa EBC - Christine Lagarde. Dlaczego to tak ważne? Bo w takim wypadku jej stanowisko na kolejne 8 lat obsadziłby dotychczasowy unijny establishment. Gdyby doczekała do wypełnienia swojej kadencji, to już nie jest tak pewne.

Gdyby liberałom udało się obsadzić bank jeszcze w tym roku, to mają pewność, że trafi tam przedstawiciel obecnego establishmentu - czy będzie to Holender, czy Hiszpan jest w tym momencie nieistotne. Ważne, by wiedział, jak kluczowa rola przypadnie mu w operacji "przeczekać populistów". A może nawet wysadzić ich z siodła - ocenia Woś.

Wszystko przez obawy, że nadchodzące wybory we Francji czy w Niemczech, a więc państwach, które mają największy wpływ na kształt UE, miałyby wygrać nie te środowiska, które dotychczasowy unijny establishment uważa za godne takiej wygranej. 

A jeśli nowa władza zacznie stosować wobec nich choćby część metod, które oni sami używali do neutralizacji przeciwnika? Zaczną mrozić im pieniądze, wezmą pod prokuratorską lupę, przestaną karmić z publicznej kiesy liberalne NGOsy? A jeśli - o zgrozo - zwykłym ludziom zacznie się żyć lepiej? No dramat i apokalipsa! - pisze Woś.

Jak się okazuje, EBC mógłby być ważnym elementem walki z ewentualną nową, sprzeczną z dotychczasową linią UE, władzą.

Ot, bardzo prosto - prowadząc na przykład nadmiernie restrykcyjną politykę monetarną. Taki "jastrząb" będzie trzymał stopy sztucznie wysoko, tłumacząc, że pilnuje interesu Europejczyków przed inflacją. Te stopy oznaczać będą drogi kredyt w strefie euro, co będzie zabijać aktywność gospodarczą w Europie i rozwalać finanse publiczne krajów strefy euro. To oczywiście przyniesie recesję, ale przecież winą za nią nikt nie będzie obciążał Frankfurtu i jakiegoś urzędnika. Złość społeczna skupi się na rządzących populistach. Właśnie w Paryżu, Berlinie i gdziekolwiek indziej się znajdą - zauważa Woś.

Źródło: Interia

Sonda
Wczytywanie sondy...
Polecane
Przejdź na stronę główną