[OKIEM EKSPERTA] Dr Marian Apostoł: "Europejska Polityka Obronna i co dalej?" (CZĘŚĆ PIERWSZA)

0
0
dr Marian Apostoł
dr Marian Apostoł / x.com

Do II Wojny Światowej każdy kraj samodzielnie budował swoje bezpieczeństwo militarne. Wiele państw wchodziło w sojusze wojskowe, aby zwiększyć szanse utrzymania swojej suwerenności. Takie budowanie własnej armii nie było kontrolowane przez wspólnotę międzynarodową, z czego wynikały konflikty zbrojne.

Tragedia II Wojny Światowej pobudziła polityków i intelektualistów wielu państw do otworzenia się na wspólne działania zarówno gospodarcze jak i obronne. Podział Europy na dwa bloki przesądził o budowaniu dwóch odrębnych grup militarno - gospodarczych. Na Wschodzie Związek Radziecki narzucił siłą wojskowy sojusz - Układ Warszawski.

Na Zachodzie, pod wpływem zagrożenia sowieckiego, też rozwijał się proces integracji gospodarczo - wojennej.

W marcu 1948 roku Traktat brukselski ustanowił Unię Zachodnioeuropejską (UZE), która była organizacją wojskową o charakterze obronnym. Istniała do połowy 2011 roku.

Natomiast w kwietniu 1949 roku zostaje powołana do życia Organizacja Traktatu Północnoatlantyckiego - NATO, zwana też Sojuszem Północnoatlantyckim. Stany Zjednoczone były główną siłą militarną Sojuszu, zatem nabrał on ogromnego znaczenia.

Sojusz opiera się na zasadzie wspólnej obrony przed agresją, która do tej pory zagrażała ze strony Rosji.

Sojusznicy mają zobowiązania wobec siebie i w stosunku do wszystkich członków. Traktat prawny określa te obowiązki. Jednym z ważnych artykułów tego bezpieczeństwa kolektywnego jest art. 5, który stanowi, ‘’że zbrojna napaść na jedną lub więcej (stron) w Europie lub w Ameryce Północnej będzie uznana za napaść przeciwko nim wszystkim’’…i każdy z członków udzieli pomocy stronie napadniętej. Ten fundamentalny artykuł 5. Traktatu NATO, wynika z ogólnie przyjętego międzynarodowego prawa do indywidualnej lub zbiorowej samoobrony. Jest ono przyjęte w art. 51 Karty Narodów Zjednoczonych, który mobilizuje do udzielenia pomocy stronie lub stronom napadniętym.

W takich sytuacjach, państwo członkowskie NATO, do czego zachęca art. 5, ‘’podejmując niezwłocznie, samodzielnie jak i w porozumieniu z innymi Stronami, działania, jakie uzna za konieczne, łącznie z użyciem siły zbrojnej, w celu przywrócenia bezpieczeństwa…’’.

Z artykułu 5. wynika pewna dowolność w działaniach (‘’takie, jakie dane państwo uzna za konieczne’’). Takie sformułowanie dla prawnika a zwłaszcza dla polityka może być interpretowane nieobligatoryjnie. Jednak wszyscy wiedzą, że to jest silny rodzaj solidarności wojskowej między członkami Sojuszu. Jest on zamknięty w honorowej formule casus foederis, czyli coś w rodzaju ‘’wszyscy za jednego, jeden za wszystkich’’.

Obecnie NATO (koniec 2025 r.) liczy 32 państwa. Ostatnim krajem, który wstąpił do NATO była Szwecja (w marcu 2024 r.).

Kiedy NATO już funkcjonowało, głównie francuscy federaliści, Robert Schuman i Jean Monnet naciskali rząd swojego kraju do powołania wspólnej europejskiej inicjatywy obronnej. Był to czas ‘’ zimnej wojny’’. Rzeczywiście w maju 1952 roku powołano Traktatem w Paryżu - Europejską Wspólnotę Obronną. Członkami tej Wspólnoty Obronnej było sześć państw, które wcześniej powołały do życia twór gospodarczy - Europejską Wspólnotę Węgla i Stali, a później w 1957 r. Europejską Wspólnotę Gospodarczą (EWG). Ambicje i plany były duże. Powstająca nowa armia europejska miała liczyć 40 narodowych dywizji, każda po 13 tys. żołnierzy, jednakowo umundurowanych. Art. 38 Traktatu paryskiego zakładał sprawowanie demokratycznej kontroli nad tymi siłami. Traktat został podpisany na 50 lat, ale musiał być jeszcze ratyfikowany przez wszystkie strony. Niestety w sierpniu 1954 roku, francuskie Zgromadzenie Narodowe, głównie głosami komunistów odrzuciło ratyfikację Traktatu. Oburzenie w całej Europie Zachodniej było ogromne. Piękna idea wspólnej polityki obronnej upadła. Wtedy, w październiku 1954 roku, Niemiecka Republika Federalna została przyjęta do NATO. Okazało się później, że podczas różnych problemów a zwłaszcza kryzysu w Jugosławii w 1995 roku Unia Europejska (UE) bez swojej armii była bezsilna.

Od tego czasu nasiliły się starania w tworzeniu Europejskiej Polityki Obronnej. Potwierdza to np. szczyt Rady Europejskiej: w Kolonii (1999), Helsinkach (1999), w Nicei (2000), w Laeken (2001) etc.

Europa powoli przygotowywała swoją strategię bezpieczeństwa budując też fundamenty europejskiego poczucia solidarności. Na początku XXI wieku wielkim i ogólnym zagrożeniem dla demokracji był terroryzm. Wtedy Unia Europejska zaangażowała się w działania o charakterze cywilnym i wojskowym u siebie oraz poza swoim terytorium. To były działania tzw. Operacji Zarządzania Kryzysowego. Były to misje cywilne i wojskowe, np. przeciwdziałanie piractwu w Zatoce Adeńskiej (Somalia), udział policji europejskiej w działaniach stabilizacyjnych w byłej Jugosławii, Macedonii, w Bośni i Hercegowinie, w Afganistanie oraz misje wojskowe w Kongu czy w Gwinei Bissau.

 

Do rozwoju realnych zdolności obronnych w Europie przyczyniła się Europejska Agencja Obrony (EAO) utworzona w lipcu 2004 r. Agencja stała się narzędziem do rozwijania europejskiego rynku wyposażenia obronnego, a zwłaszcza do koordynowania polityki w zakresie badań i nowych technologii. W Agencji wyodrębniono również Departament Zbrojeń i Departament Przemysłu (Wojskowego) i Rynku. Po raz pierwszy wprowadzono Organizację ds. Współpracy w Zakresie Uzbrojenia. Do tej Organizacji przystąpiły duże państwa UE: Francja, Wielka Brytania, Niemcy oraz Włochy. Możliwość współpracy w tej Organizacji była otwarta. Zgłoszenia dokonuje właściwy Minister Obrony danego Państwa Członkowskiego. Organizacja prowadziła takie programy zbrojeniowe jak ‘’Tiger’’ - śmigłowiec bojowy, czy ‘’A400M’’ - wszechstronny, duży samolot transportowy i inne.

Jednak, mimo różnych prób organizacyjnych i strategicznych, nadal armia europejska nie istnieje.

13 lat temu, w 2013 roku wg. raportów Europejskiej Agencji Obrony, państwa członkowskie UE, wyasygnowały na cele obronne 186 mld euro, ale to i tak było mniej niż połowa kwoty, którą Amerykanie wydali na swoją armię.

W tym samym czasie ogólna ilość żołnierzy we wszystkich krajach członkowskich UE wynosiła ponad 1 400 tys. żołnierzy, liczba przewyższająca armię Stanów Zjednoczonych. Jednak brak skuteczności tych europejskich wydatków i zupełny brak koordynacji swoich sił zbrojnych sprawia, że zdolność bojowa Europejczyków w porównaniu z wojskiem USA wynosi około 15 %.

Wielu polityków europejskich biło na alarm, że jest to marnotrawstwo środków finansowych i brak nadziei na budowanie prawdziwego bezpieczeństwa dla mieszkańców UE.

Istnieją fundamenty prawne, aby zabezpieczyć finansowo i rozwinąć skutecznie europejską politykę obronną. Nie ma potrzeby robić analizy prawnej daleko wstecz. Trzeba przypomnieć, że już w Traktacie ustanawiającym Konstytucję dla Europy z 2004 roku, ‘’Wspólna Polityka Zagraniczna i Bezpieczeństwa’’ miała swoje zaszczytne miejsce.

Artykuł III - 294: ‘’ Państwa członkowskie wspierają, aktywnie i bez zastrzeżeń wspólną politykę zagraniczną i bezpieczeństwa w duchu lojalności i wzajemnej solidarności’’. Zaś Artykuł III - 311 wyznaczał zadania dla Europejskiej Agencji Obrony. Wydatki operacyjne miały być pokrywane głównie z budżetu UE lub ze składek państw członkowskich. Konstytucja nie weszła w życie, ale nieco później sens tych zapowiedzi potwierdził Traktat z Lizbony z 2007 r. Polska była już pełnoprawnym członkiem UE.

Wynika z tego, że europejska polityka obronna męczy się i powstaje w bólach od ponad 20 lat i końca nie widać. Gdyby tak przedsiębiorca podejmował decyzje w swojej firmie dawno by już zbankrutował. Wydaje się, jakby brakowało woli przywódców UE w ustanowieniu wspólnej obrony dla całej wspólnoty. Z pewnością muszą być duże rozbieżności polityczne skoro przez tyle lat szefowie rządów nie potrafili znaleźć zgody w tej dziedzinie i podjąć decyzji.

Mają do tego instrumenty: prawo i budżet.

Co mówi w tej materii istniejące prawo, czyli fundament prawny UE, to znaczy, Traktaty: Traktat o Unii Europejskiej (TUE) i Traktat o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej (TFUE) z Lizbony z 2007 roku.

Przede wszystkim trzeba wyjść od art. 47 TUE, który nadaje Unii Europejskiej osobowość prawną. Znaczy to, że UE jest wreszcie samodzielnym podmiotem prawa międzynarodowego i może w imieniu wszystkich swoich członków zawierać umowy międzynarodowe, wypowiadać się i działać.

Więcej, osobowość prawna w tym przypadku znaczy, że UE jest organizacją związku państw europejskich, która ma zdolność do wchodzenia w stosunki dyplomatyczne z innymi państwami lub grupami państw. To sprawia, że Unia, jeśli by zechciała i jeśli by miała takie ambicje, to siłą swoich członków, mogłaby występować na arenie międzynarodowej jako mocarstwo i gracz bardzo się liczący. Tylko czy chce i czy ma taką wolę? Na pewno ma potencjał. Tymczasem traci swoją pozycję, również dlatego, że nie posiada swojej siły militarnej, która dawałaby jej stabilność, niezależność i większe bezpieczeństwo swoich członków. UE jest tylko silnym podmiotem gospodarczym.

Każde liczące się mocarstwo ma swoją siłę wojskową, Unia nie ma swojej armii. Owszem poszczególni jej członkowie mają swoje siły odstraszania, które podlegają swoim rządom narodowym, ale nie są skoordynowane z obroną wspólną. Unia zatem, w sferze obronności polega na tarczy Sojuszu Północnoatlantyckiego. Jednym słowem jest ‘’mocarstwem’’, ale zależnym od kaprysów Waszyngtonu. Unia mogłaby być siłą paralelną, ale póki co nie jest. W takiej sytuacji, niektóre państwa UE, w ramach swojego bezpieczeństwa zacieśniają mocniejsze stosunki militarne i polityczne bardziej z USA niż z UE. Przykładem jest Polska.

Zapisy Traktatów zawierają dyspozycje w jaki sposób UE mogłaby stać się mocarstwem, gdyby jej przywódcy bardziej zdecydowanie podejmowali decyzje wynikające ze Wspólnej Polityki Bezpieczeństwa i Obrony (WPBiO). Ta właśnie polityka jest integralną częścią wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa UE i zapewnia jej zdolność operacyjną.

Fundusze na te zdolności operacyjne zapewnia art. 41 TUE. Ponadto Unia w swoich traktatach zobowiązała się do ‘’ochrony swoich wartości, podstawowych interesów, bezpieczeństwa, niezależności i integralności’’ (art. 21 p. 2 a) TUE). Czy realizuje te zobowiązania?

Od 2007 roku postępy są małe. Przytoczę deklaracje traktatowe UE: :’’państwa członkowskie zobowiązują się do stopniowej poprawy swoich zdolności wojskowych…Europejska Agencja Obrony określa wymogi operacyjne i wspiera środki ich realizacji…państwa członkowskie wspólnie powołują siły wielonarodowe’’ (art. 42 p. 3. TUE).

Oczywiście Traktaty UE szanują zobowiązania swoich członków w stosunku do NATO, ale przywódcy UE uznają, że niezależnie od tego będą realizować swoją własną, wspólną politykę obronną. W zasadniczy sposób pomaga w tych działaniach ‘’Klauzula Solidarności’’ państw członkowskich UE, art. 222 TFUE. Klauzula ta zapewnia o solidarności swoich członków. W przypadku gdyby, jakiekolwiek państwo wspólnoty stało się przedmiotem ataku terrorystycznego lub innej katastrofy to UE mobilizuje wszystkie instrumenty, w tym wojskowe do udzielenia mu niezbędnej pomocy.

Trzeba przyznać, że europejska ‘’Klauzula Solidarności’’ oraz art. 42. p.3. i p.7. TUE są tożsame z art. 5. Paktu Północnoatlantyckiego, zwanego też ‘’Klauzulą Obrony Zbiorowej’’. Ten ‘’obowiązek udzielenia pomocy i wsparcia przy zastosowaniu wszelkich dostępnych środków’’ jest pewną gwarancją bezpieczeństwa dla państw członkowskich UE. Teraz pytanie: jakimi środkami i jakimi instrumentami to wsparcie nadejdzie? Armii wspólnej nie ma. W takim przypadku czy każdy kraj zaangażuje swoje siły zbrojne? Czy będzie jakaś koordynacja sztabowa takich działań? Jakie rodzaje wojsk będą uczestniczyć w takich akcjach? Jaki sprzęt wojskowy może być użyty?

Europejska Agencja Obrony ma za zadanie rozwinąć bazę przemysłową i technologiczną sektora obrony. Prowadzi projekty technologiczne i koordynuje programy współpracy wojskowej. Europejska Agencja Obrony, jest otwarta dla wszystkich państw członkowskich pragnących uczestniczyć w jej pracach (art. 45, p.2. TUE). Powinniśmy być jednym z najbardziej zaangażowanych państw członkowskich pracujących w tej Agencji.

Oczywiście, współpraca wojskowa i ta, dotycząca wspólnej polityki bezpieczeństwa mogłaby się rozwijać również w oparciu o artykuł 20 TUE, stanowiący o postanowieniach tzw. ‘’wzmocnionej współpracy’’ między państwami członkowskimi. To Rada Unii (czyli ministrowie Unii) upoważnia państwa do podjęcia takiej ’’wzmocnionej współpracy’’ i określa jej warunki. Regulują je też odpowiednie przepisy (art. 326 - 334) TFUE. Ta współpraca zależy od woli państw i wspólnych uzgodnień. Istnieje jednak możliwość rozwoju przemysłu zbrojeniowego w celu wzmocnienia europejskiej polityki obronnej. W tego typu programach ‘’wzmocnionej współpracy’’ powinniśmy również aktywnie uczestniczyć.

Niezależnie od Traktatów, każde państwo członkowskie UE może podejmować środki, jakie uważa za konieczne w celu ‘’ ochrony interesów jego bezpieczeństwa, a które odnoszą się do produkcji lub handlu bronią, amunicją lub materiałami wojennymi’’ (art. 346, p.1. b) TFUE). Na zasadach lojalności, środki takie nie mogą negatywnie wpływać na warunki konkurencji na rynku wewnętrznym UE w odniesieniu do produktów, które nie są przeznaczone wyłącznie do celów wojskowych. W zasadzie artykuł ten odnosi się do wielkiego europejskiego rynku bronią i sprzętem wojskowym, ale też do rozwijającego się przemysłu satelitarnego i kosmicznego.

W przypadkach konfliktów, zaburzeń wewnętrznych, czy poważnego napięcia międzynarodowego stanowiącego groźbę wojny lub w przypadku wojny, państwa członkowskie UE konsultują się ze sobą w celu podjęcia wspólnych działań (art. 347. TFUE).

Najważniejsza jest jednak prewencja. Jeśli już dojdzie do konfliktu zbrojnego wszelkie konsultacje są spóźnione i mogą być chaotyczne.

Istnieje stara rzymska maksyma: ‘’ Si vis pacem para bellum’’ czyli, jeśli chcesz utrzymać pokój to przygotuj, lub przygotowuj się do wojny. Jednym słowem istnieje potrzeba utrzymania nieustannej gotowości obronnej i odstraszania. Unia Europejska w swoich traktatach zobowiązała się do obrony wartości i granic swoich członków. W praktyce słabo to wychodzi. Dlaczego? Od 20 lat toczą się nieustanne debaty i funkcjonuje pewnik, że NATO, w razie zagrożenia zapewni bezpieczeństwo wszystkim. Wielu polityków UE bezpieczeństwo swoich krajów wojennej machinie Stanów Zjednoczonych. Tym samym ograniczyli oni finansowanie armii swoich państw i również zmniejszali budżet i organizację siły wojskowej UE. To były działania nieodpowiedzialne.

Przebudzenie nastąpiło po agresji Rosji na Ukrainę w lutym 2022 roku. Odbyły się wielkie debaty w Radzie Unii i w Parlamencie Europejskim. W procesie decyzyjnym UE ostatecznie te dwie instytucje przyjmują obowiązujące wszystkich członków akty prawne i budżetowe (art. 16 TUE).

Mamy w nich swoich przedstawicieli. Ministrowie obrony UE spotykają się i pracują w ramach Rady do Spraw Zagranicznych gdzie debatują nad sprawami obrony i bezpieczeństwa. Obradom przewodniczy Wysoki Przedstawiciel UE ds. Zagranicznych i Polityki Bezpieczeństwa.

Natomiast w Parlamencie Europejskim właściwą komisją do rozpatrywania i realizowania spraw związanych ze Wspólną Polityką Zagraniczną i Bezpieczeństwa jest Komisja Spraw Zagranicznych, jedna z najbardziej prestiżowych komisji PE. Ponieważ wydawało się, że szybko będzie się rozwijać Wspólna Polityka Bezpieczeństwa i Obrony to powołano w 2004 roku specjalną Podkomisję Bezpieczeństwa i Obrony, blisko współpracującą z Komisją Spraw Zagranicznych. Pierwszym jej przewodniczącym został francuski chrześcijański demokrata, poseł Arnaud Danjean.

Podkomisja ta (Bezpieczeństwa i Obrony), niedawno została przekształcona w Komisję stałą PE. Odpowiada za nadzorowanie wspólnej polityki bezpieczeństwa oraz innych środków obronnych UE. Wdraża strategię obronną i pracuje nad poprawą mobilności wojskowej UE z zamiarem zwiększenia gotowości i ochrony na wypadek zagrożenia z zewnątrz.

Przez wiele lat w tej Podkomisji toczyły się debaty nad ustanowieniem regularnej siły wojskowej Unii Europejskiej. Tyluż było zwolenników co przeciwników.

Anna Fotyga, polska posłanka z ramienia PiS - u, była przez wiele lat przewodniczącą tej Podkomisji. Była ona zagorzałym przeciwnikiem powstania europejskiej armii, uważając, że to niebezpieczne dla Polski i że armia ta zostanie szybko zdominowana przez oficerów z Bundeswehry i może nam zagrażać. Rozumiem fobie niemieckie, ale takie siły zbrojne miałyby demokratyczną kontrolę i rotacyjne dowództwo, w którym byliby również polscy wyżsi oficerowie.

W dywizjach powołanych przez UE służyliby żołnierze i oficerowie wszystkich państw członkowskich. Pani Fotyga uznawała, że Europie wystarczy solidna ochrona zagwarantowana przez USA i NATO. Dzisiaj się okazuje, że to nie musi wystarczyć. NATO przeżywa poważny kryzys, mam nadzieję, że przejściowy.

Był czas i był budżet na powołanie chociaż 20 europejskich dywizji szybkiego reagowania, po 10 tys. żołnierzy każda. Mielibyśmy dodatkowe wspólne wojsko UE w liczbie ok. 200 tys. Taka dobrze wyszkolona armia to już jest ‘’coś’’ dla europejskiego “mocarstwa’’. To jest minimum, ale takiej siły dodatkowej nikt by nie mógł zignorować. Byłaby ona idealnym instrumentem dzisiaj w negocjacjach i w rozejmie między Rosją a Ukrainą. Niestety Europy w tych negocjacjach nie ma. Można nawet powiedzieć, że Europa jest trochę samotna i wystawiona na gorzką próbę.

Młode wojsko europejskie, dobrze wyszkolone i z dobrym sprzętem byłoby niezłą szkołą tożsamości europejskiej i solidarności dla całej Wspólnoty. Bylibyśmy dużo bezpieczniejsi, gdyby chociaż 3 dywizje europejskie stacjonowały czasowo na naszej wschodniej granicy.

Każdy polityk polski powinien kierować się racją stanu polskiego państwa i narodu a nie założeniami partii politycznych czy fobii ich przywódców. Z tego powinien być rozliczany.

Ponad dwa lata temu, wielu byłych, wysokich oficerów Wojska Polskiego, posłów, ambasadorów i różnych osobistości życia społeczno - politycznego podpisało Memorandum w sprawie wyłączenia Sił Zbrojnych RP oraz polskiego przemysłu zbrojeniowego z walk partyjnych i politycznych (Warszawa, 21.09. 2023 rok). Sygnatariusze zachęcali do racjonalnej i skutecznej odbudowy Sił Zbrojnych i polskiego przemysłu zbrojeniowego w oparciu, głównie o własne technologie i polski kapitał.  Partyjne majstrowanie przy Siłach Zbrojnych i ich uzbrojeniu to niebezpieczna igraszka dla biologicznego bytu narodu.

---

Dr Marian Apostoł, urodzony w 1952 r. Studia ukończył na UJ. na kierunku historia i religioznawstwo. Później na Politechnice Krakowskiej – zarządzanie. Tytuł doktora uzyskał na Uniwersytecie Nauk Humanistycznych w Strasburgu, następnie studia prawnicze w Brukseli. Pracował jako nauczyciel akademicki, adiunkt w Małopolskiej Szkole Wyższej. W 1997 roku był z rekomendacji AWS wojewodą krakowskim. W latach 1998 – 2002 pełnił funkcję radnego miasta Krakowa i przewodniczący komisji promocji miasta. Dyplomata, doradca polityczny. Obecnie zbliżony do Zjednoczenia Chrześcijańskich Rodzin dra Bogusława Rogalskiego.

Dr Marian Apostoł

Najnowsze
Sonda
Wczytywanie sondy...
Polecane
Przejdź na stronę główną