"Dolnośląski Drzymała". Nieznane fakty o polskości Wrocławia
Historia Michała Drzymały, polskiego chłopa z Wielkopolski jest znanym przykładem walki o Polskość pod zaborami w tym regionie naszego kraju. Jednak niewielu słyszało, że także na Dolnym Śląsku, w proniemieckiej propagandzie przedstawianym jako odwieczne niemieckie ziemie, mieliśmy do czynienia z takimi postaciami.
Kilka tygodni temu minęła 200. rocznica złożenia do wrocławskiego urzędu przez setki polskich rodzin z podwrocławskich wsi petycji z żądaniem przywrócenia nabożeństw luterańskich w ojczystym, a więc polskim języku. Narzucanie języka niemieckiego w urzędach, szkołach i świątyniach, było sposobem na germanizację Śląska w XVIII i XIX wieku. Dziś pamięta się o walce z germanizacją przede wszystkim w Wielkopolsce, ale podobne sytuacje z Dolnego i Górnego Śląska są znane tylko przez nielicznych pasjonatów historii regionalnej, być może dlatego, że Śląsk przez wieki nie był bezpośrednio związany z państwem polskim. Niesłusznie przekładamy dzisiejsze standardy, kiedy granice dominacji polskiego języka i kultury niemal pokrywają się z granicami państwowymi, na bardziej złożoną sytuację historyczną.
W XVIII i XIX wieku, gdy kształtowały się narody we współczesnym rozumieniu, Śląsk rzeczywiście znalazł się w granicach Królestwa Prus - w wyniku trzech wojen śląskich (w latach 1740–1763). Następnie mieliśmy do czynienia z brutalną akcją germanizacyjną - podobną, jak w innych przejętych przez Prusaków regionach z polską ludnością. Tradycje pogranicza polsko-czeskiego zaczęły się zacierać i rozmywać. Nie można jednak wielowiekowej historii Śląska ograniczać do 2-3 wieków! Jeszcze na początku XVI wieku wiele wskazywało, że region ten, razem z Królestwem Czech i Węgier na dłużej pozostanie przy polsko-litewskiej dynastii Jagiellonów. Zrządzenie losu sprawiło, że tak się nie stało. W 1526 roku w bitwie z Turkami pod Mohaczem zmarł bezpotomnie król Czech, Węgier i Chorwacji Ludwik Jagiellończyk, a na mocy wcześniejszego układu trony te przejął jego szwagier - Ferdynand Habsburg.
W monarchii Habsburgów germanizacja nie była aż tak agresywna, jak w Prusach, bo też i była to monarchia o wiele bardziej zróżnicowana, złożona nie tylko z wywodzącej się z żywiołu germańskiego Austrii, ale też Węgier, Czech czy Chorwacji.
Trzeba mocno podkreślić, że gdy w połowie XVIII wieku Śląsk zajmowali Prusacy, przeważała tu ludność polskojęzyczna. Świadczą o tym chociażby zapiski urzędników pruskich, którzy notowali panujące ówcześnie na tym obszarze warunki językowo-obyczajowe. To zaczęło się zmieniać dopiero w wyniku radykalnej akcji germanizacji i niemieckiego osadnictwa na Śląsku. W samym tylko roku 1763 osiedlono na Górnym Śląsku 61 tysięcy, zaś przez następne 40 lat około 110 000 osadników niemieckich. Narzucono język niemiecki w sądownictwie czy szkolnictwie. Wyrzucono z pracy tych nauczycieli, którzy językiem niemieckim się nie posługiwali.
Jeszcze 200 lat temu wysiłki germanizacyjne przynosiły na Śląsku mieszane efekty. W takiej to sytuacji do wrocławskiego urzędu trafiła petycja podpisana przez przez setki polskich rodzin z podwrocławskich wsi petycji z żądaniem przywrócenia nabożeństw luterańskich w ojczystym, a więc polskim języku.
Około 1826 roku w Laskowicach stało 71 gospodarstw polskich i 11 niemieckich. W Nowym Dworze 38 polskich wobec 4 niemieckich, w Piekarach 40 wobec 4, w Dębinie 42 wobec 7, w Chwałowicach 36 wobec 4, w Jelczu 32 wobec 5. Polskość tych okolic była żywym faktem demograficznym, a nie sentymentem. W 1803 roku Charlotte Stein, przyjaciółka Goethego, spotkała na polach pod Muchoborom Wielkim, dziś wrocławską dzielnicą, dziewczęta śpiewające polskie pieśni. Kościół luterański w Laskowicach obsługiwał właśnie tę społeczność: polskojęzyczną, wielopokoleniową, zakorzenioną w tych ziemiach od stuleci. Polskie kazanie było dla tej wspólnoty jedynym sposobem rozumienia liturgii i jedyną instytucjonalną przestrzenią, w której ich język miał jakiekolwiek oparcie - wskazuje portal ilovewro.pl.
Za wspomnianą petycją stał 46-letni wówczas Jerzy Treska z Nowego Dworu, wsi w powiecie oławskim. Jest on nazywany "Dolnośląskim Drzymałą". Jak się okazuje, przygotowanie dokumentu wzbudziło trochę problemów, bo początkowo Treska... nie był w stanie znaleźć w okolicy kogoś, kto byłby w stanie przygotować takie pismo poprawną niemczyzną - tak, żeby zostało przyjęte przez urząd.
Od 1820 roku w szkole w Laskowicach nauczano wyłącznie po niemiecku. Efekty tej polityki opisał pastor Opitz, który pracował z polskimi dziećmi na co dzień: „Dzieci uczą się niemieckiego jak papugi: powtarzają słowa, a nie rozumieją sensu”. Sprawozdanie landrata oławskiego z 1838 roku potwierdzało tę obserwację — po wyjściu ze szkoły dzieci często zapominały języka niemieckiego zupełnie, bo w domach i na podwórkach wracały do polszczyzny. Karanie rodziców i opiekunów za niedostateczne postępy uczniów w niemczyźnie nie zmieniało tego stanu rzeczy - relacjonuje postępy germanizacji okolic Wrocławia portal ilovewro.pl.
W marcu 1826 roku Jerzy Treska stanął na czele protestu obejmującego około pięciu tysięcy polskich ewangelików z okolic Wrocławia, którzy domagali się przywrócenia nabożeństw w ojczystym języku. Jako wolny zagrodnik, cieszący się wyższym statusem niż pańszczyźniany chłop, mógł publicznie reprezentować całą społeczność. Po miesiącu został aresztowany i poddany procesowi, który ostatecznie zakończył się jedynie symboliczną naganą - z obawy władz, żeby nie wywołać większych niepokojów społecznych.
Drzymała bronił ziemi w Poznańskiem, które po 1918 roku wróciło do Polski i zachowało ciągłość pokoleniową. Dolny Śląsk po 1945 roku przeszedł całkowitą wymianę ludności. Nowi mieszkańcy, przesiedleni z Kresów i z centralnej Polski, nie mieli rodzinnych ani lokalnych powodów, by pamiętać historię polskich ewangelików spod Wrocławia. Pamięć o Tresce przepadła razem z jego wspólnotą. Nie ma we wsi żadnej tablicy upamiętniającej człowieka, który 200 lat temu przez chwilę zatrzymał pruską germanizację i który miałby równie dobre prawo do miejsca w podręcznikach historii co wielkopolski chłop z cyrkowym wozem - podsumowuje portal ilovewro.pl
Źródło: ilovewro.pl