Zwrot w procesie Ordo Iuris - Suchanow. Świadek zaskoczył

0
0
Zdjęcie ilustracyjne.
Zdjęcie ilustracyjne. / Fot. YouTube - zrzut ekranu

Olivier Bault, dyrektor komunikacji Instytutu Ordo Iuris zrelacjonował przebieg ostatniego posiedzenia sądu w ramach procesu, który organizacja wytoczyła Klementynie Suchanow. W jego ramach przesłuchano przedstawionego przez nią świadka - Łukasza Bugajskiego - i dało to zaskakujący przebieg.

Jak zaznaczył Bault, zeznania świdka, jakie padły na jawnej rozprawie, nagrał za zgodą sądu.

Dlatego możemy – i powinniśmy – przytoczyć to, co padło pod przysięgą, ponieważ wyraźnie różni się to od publicystycznych oskarżeń, które w przeszłości wysuwał ten sam człowiek, przedstawiający się w swoich wypowiedziach publicznych jako były współpracownik ABW. Tym bardziej warto to zrobić, że tropiciele onuc spod znaku Strajku Kobiet, Gazety Wyborczej, OKO.press czy Onetu, niejednokrotnie powoływali się na jego autorytet - stwierdził.

Według relacji przedstawiciela Instytutu Ordo Iuris, świadek nie był w stanie precyzyjnie wskazać, jaki charakter miały jego działania dla Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Dalej było jeszcze ciekawiej, bo Bugajski miał nie tylko przyznać, że "nic mu nie wiadomo, żeby Ordo Iuris było finansowane z Rosji", ale też stwierdzić, że osoby z tej organizacji, z którymi - jak publicznie twierdził wcześniej - udało mu się nawiązać relacje, „to nie przedstawiciele Instytutu”, tylko osoby „z Instytutem powiązane”, tj. „osoby, które działalność czy też relacje jakieś utrzymują, czy też pośrednie kontakty z osobami, które są aktywne w tym instytucie”.

A zatem w ubiegły piątek Łukasz Bugajski zeznał, że w latach 2019–2021 współpracował z Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego we Wrocławiu, pomagając w analizowaniu i „rozpracowywaniu środowisk prawicowych” – najwyraźniej, jeśli to prawda, na polecenie rządu Mateusza Morawieckiego. Wśród tych środowisk – jak powiedział – znajdował się również Instytut Ordo Iuris. Według relacji świadka Klementyny Suchanow, po objęciu władzy przez Prawo i Sprawiedliwość w 2015 roku nastąpiło bowiem zwiększone zainteresowanie służb organizacjami „na prawo od PiS”. Powodem miała być obawa, że z tych środowisk może wyrosnąć konkurencja polityczna - zrelacjonował Bault.

W ocenie dyrektora komunikacji Instytutu Ordo Iuris, "Bugajski zeznający półtorej godziny przed sądem sprawiał bardziej wrażenie mitomana niż byłego współpracownika poważnej agencji kontrwywiadowczej".

Koniec końców przed sądem okazało się, że jego główne zarzuty wobec Instytutu Ordo Iuris sprowadzały się do rzekomej „zbieżności narracji” z rosyjską oraz do „represyjnego modelu działania”, polegającego na „masowym pozywaniu wszystkich osób, które odpowiadają na idee głoszone przez Instytut”. Przyznał przy tym, że jeśli zarzut finansowania z Rosji jest nieprawdziwy, organizacja ma prawo bronić swojego dobrego imienia. Ponadto, poza procesem wytoczonym pani Suchanow w ramach owych rzekomych „działań represyjnych” Instytutu, świadek potrafił wskazać jeszcze tylko jeden proces – przeciwko innej, obok Suchanow, inicjatorce Ogólnopolskiego Strajku Kobiet, Marcie Lempart – w którym obecnie toczy się postępowanie apelacyjne. Na koniec warto zauważyć, że nawet po stronie lewicowej dziś — poza Klementyną Suchanow, która na piątkowej rozprawie wyglądała mi na mocno zawiedzioną — mało kto jeszcze daje wiarę twierdzeniom „byłego agenta ABW” Łukasza Bugajskiego. Nawet „Wyborcza” w końcu opisała, jak sfabrykował stenogramy w „aferze lubińskiej”, a red. Czuchnowski nazywa go na X „Panem Oszustem Łukaszem Bugajskim” - podsumował.

Źródło: tysol.pl, ordoiuris.pl

Sonda
Wczytywanie sondy...
Polecane
Przejdź na stronę główną