Nielegalne aborcje w gdańskim szpitalu? Prokuratura wszczyna postępowanie
Prokuratura Rejonowa w Gdańsku wszczęła śledztwo w sprawie dokonania co najmniej siedmiokrotnie zbrodni aborcji ze złamaniem obowiązującego w Polsce prawa. Do takich zabójstw miało dojść w szpitalu św. Wojciecha w tym mieście, co najmniej dwukrotnie poprzez podanie zastrzyku z chlorkiem potasu w okresie, gdy dziecko poczęte osiągnęło zdolność do samodzielnego życia poza organizmem matki.
Szpital jednak nie ułatwia prowadzonych przez prokuraturę czynności. Placówka odmówiła udostępnienia żądanej przez śledczych dokumentacji, jak i informacji o zastosowanych procedurach medycznych. Śledztwo zostało wszczęte 27 lutego. Prokuratura przekazała, że wobec niemożności zweryfikowania okoliczności przeprowadzenia tzw. aborcji w szpitalu, niezbędne stało się przeprowadzenie postępowania przygotowawczego.
Wiele lat działamy w obszarze antyaborcyjnym. Podejmowaliśmy setki interwencji, jeśli chodzi o działanie szpitala. Pierwszy raz spotykam się jednak z sytuacją, w której szpital odmawiałby jakiejś dokumentacji prokuraturze, więc jestem naprawdę szokowany, że tak bardzo pozwalają sobie bezczelnie grać. Wskazuje to też na to, że są tam zapewne bardzo obciążające rzeczy dla nich, bo gdyby tak nie było, to przecież by tej dokumentacji nie odmawiali prokuraturze. Czekamy na rozwój sytuacji, będziemy oczywiście sprawę monitorować - skomentował Krzysztof Kasprzak z zarządu Fundacji Życie i Rodzina, która złożyła w tej sprawie zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa.
Warto dodać, że chlorek potasu to środek, którego użycie wywołuje kontrowersje, niezależnie od tego, czy chodzi o karę śmierci u osób dorosłych, czy o dzieci w łonach matek. Może powodować palący ból w żyłach i agonię porównywalną do "bycia spalonym żywcem". Ból ten jest na tyle intensywny, że Amerykańskie Stowarzyszenie Weterynaryjne (AVMA) zakazuje jego stosowania jako jedynego środka w eutanazji zwierząt bez znieczulenia. Kontrowersje, choćby w USA budzi jego użycie w przypadku kary śmierci - podanie chlorka potasu bywa określane "okrutne i niezwykłe karanie". Eksperci wskazują ponadto, że w przypadku zbrodni aborcji taki zastrzyk może powodować więcej bólu u kobiety w okresie między wstrzyknięciem a aborcją, a także zwiększać ryzyko atonia macicy (osłabienie skurczów macicy) i laceracji szyjki macicy, mimo podawania leków profilaktycznych.
Wbrew sugestiom środowisk proaborcyjnych, nie ma konsensusu naukowego co do kwestii tego, od kiedy i w jakim stopniu dzieci w łonach matek odczuwają ból. Wymowne jest, że wraz z kolejnymi badaniami naukowców w tej sprawie, pojawiają się argumenty za wskazywaniem odczuwania bólu na coraz wcześniejszym etapie rozwoju płodowego. Trudno jednak przesądzić, jak wiele jeszcze nie wiemy, więc stanowisko, że można dokonywać zbrodni aborcji zastrzykiem z chlorkiem potasu, bo "płód i tak niczego nie czuje", jest po prostu przejawem zacofania.
Źródło: radiomaryja.pl, facebook.com, x.com, pch24.pl