Wybory parlamentarne muszą zostać powtórzone w Rumunii? Simion po publikacji raportu: "Nie żyjemy już w demokracji"

0
0
Zdjęcie ilustracyjne.
Zdjęcie ilustracyjne. / Fot. Pexels

Komisja Europejska ingerowała w co najmnmiej osiem elekcji w sześciu krajach w Europie - wynika ze wstępnego raportu Komisji Sądownictwa Izby Reprezentantów USA. Oburzenia nie kryją przedstawiciele opozycji w Rumunii. Lider partii AUR, George Simion zaapelował o powrót "do demokracji, do głosu ludu, przedterminowych wyborów parlamentarnych”.

Z raportu wynika, że Komisja Europejska miała od lat naciskać na platformy internetowe, by ograniczały publikację określonych treści przed wyborami krajowymi w Słowacji, Holandii, Francji, Mołdawii, Rumunii i Irlandii oraz przed wyborami do Parlamentu Europejskiego w czerwcu 2024 roku.

Niepubliczne dokumenty przedstawione komisji na mocy wezwania sądowego pokazują, w jaki sposób KE regularnie wywierała presję na platformy przed wyborami państwowymi w krajach członkowskich UE, aby działać na niekorzyść partii politycznych o poglądach konserwatywnych lub populistycznych - poinformowała Komisji Sądownictwa Izby Reprezentantów USA. 

Do takich niedemokratycznych działań KE miało dochodzić już od 2015 roku. Tylko od 2023 roku, przed co najmniej ośmioma głosowaniami w sześciu krajach, KE spotykała się z platformami, by – jak opisano – naciskać na ograniczanie treści politycznych tuż przed dniem wyborów. Po takich spotkaniach m.in. TikTok usuwał treści określane jako typowe konserwatywne twierdzenia. Amerykański raport cytuje także wewnętrzne dokumenty TikToka, według których platforma „nie znalazła i nie przedstawiono jej żadnych dowodów na istnienie sieci 25 000 skoordynowanych kont związanych z kampanią Georgescu”.

Przed miesiącem zainteresowanie wzbudziła wypowiedź byłej liberalnej kandydatki w wyborach na prezydenta Rumunii, Eleny Lasconi, która stwierdziła, że "nie ma absolutnie żadnych dowodów na rosyjską ingerencję w wybory w Rumunii". Dodała nawet, że... nie wie, czy Nicușor Dan jest legalnie wybranym prezydentem. ​​Jej zdaniem to „kandydat Systemu, bo mają go w garści”, choć nie wie, z jakich powodów. Jej zdaniem, „chciano go, bo jej się nie da kontrolować”.

Elena Lasconi w latach 2024–2025 była przewodniczącą Związku Zbawienia Rumunii (USR). To liberalne ugrupowanie, w ramach UE wchodzące w skład sojuszu Renew Europe. W 2024 wystartowała jako przedstawicielka USR w wyborach prezydenckich. W pierwszej turze otrzymała 19,18% głosów, zajmując 2. miejsce spośród 14 zarejestrowanych pretendentów. Przeszła do drugiej tury, w której jej konkurentem został niezależny kandydat Călin Georgescu (który dostał 22,94% głosów). 6 grudnia 2024, dwa dni przed planowaną drugą turą głosowania, Trybunał Konstytucyjny unieważnił cały proces wyborczy, nakazując jego powtórzenie. Decyzję tę motywowano stwierdzonymi zewnętrznymi ingerencjami w wybory. W ponownym głosowaniu liberałowie postawili już na Nicușora Dana. 

Dziś Georgescu wzywa do „natychmiastowego przywrócenia demokracji w kraju” i wskazuje bezpośrednio na Brukselę jako odpowiedzialną za kryzys instytucjonalny. Wtóruje mu lider partii AUR, George Simion.

W Rumunii, począwszy od 6 grudnia 2024 roku, kiedy wybory anulowano pod fałszywymi pretekstami, nie żyjemy już w demokracji - stwierdził Simion.

Źródło: tvrepublika.pl, dorzeczy.pl

Sonda
Wczytywanie sondy...
Polecane
Przejdź na stronę główną