Kolejna odsłona prześladowań polskich szkół na Litwie! Polacy protestują
Nawet litewskie ministerstwo spraw zagranicznych jest niezadowolone z postępowania władz rejonu trockiego, które pod pozorem reorganizacji dążą do stopniowej likwidacji kolejnych polskich szkół w tych okolicach. Tymczasem miejscowi Polacy nie ustają w protestach.
Sprawa reorganizacji-likwidacji szkół polskich na Litwie pojawiła się także przy okazji ostatniej wizyty Prezydenta RP Karola Nawrockiego w tym kraju. Kilkadziesiąt osób ze wspólnoty szkolnej mniejszości narodowych z rejonu trockiego wyszło z transparentami pod Cmentarz na Starej Rossie.Prezentowali hasła mówiące o „wykreślaniu polskiej szkoły z mapy oświaty”, „STOP likwidacji polskiej szkoły w Połukniu”, oraz „Panie Prezydencie, polskie szkoły w rejonie trockim potrzebują wsparcia!”
Reorganizacja tylko z nazwy. W Połukniu trwa demontaż polskiego gimnazjum im. Longina Komołowskiego - alarmuje portal L24.lt.
Jak podkreślono na łamach portalu L24, "to nie jest reforma. To planowe osłabianie i wygaszanie polskiego szkolnictwa w rejonie trockim".
Sprawa Gimnazjum Longina Komołowskiego w Połukniu nie jest odosobniona. To część szerszego procesu, w którym szkoły mniejszości narodowych tracą autonomię, są łączone, degradowane do roli filii lub stopniowo wygaszane - wskazano.
Podobna "reorganizacja" dotknęła już kilka lat temu Szkołę im. Andrzeja Stelmachowskiego w Starych Trokach. Teraz społeczność z tej miejscowości jest coraz bardziej marginalizowana. Widać to wyraźnie przy sprawie wyboru nowego dyrektora.
Filia w Starych Trokach – po raz kolejny – została całkowicie pominięta i zlekceważona. Rodzice będący członkami rady szkoły, nauczyciele oraz uczniowie nie zostali dotychczas zaproszeni na żadne posiedzenie rady, podczas którego mogłoby dojść do legalnego i transparentnego wyboru przedstawicieli do komisji konkursowej. Nasuwają się więc pytania: kto i w jaki sposób został delegowany do komisji, skoro rady szkół faktycznie nie obradowały? Kto i w jakim celu próbuje fałszować protokoły rad szkolnych? - alarmuje L24.lt.
Przed podobną sytuacją bronią się Polacy w Połukniu. Tymczasem lokalne władze przekonują, że nie mają pieniędzy na utrzymywanie oddzielnej placówki w tym miejscu. Nie zgadzają się z taką tezą przedstawiciele Akcji Wyborczej Polaków na Litwie. Jednak nawet litewskie ministerstwo spraw zagranicznych próbuje przekonywać lokalne władze, aby zmieniły zdanie. Wiceszef tego resortu, Kęstutis Budrys przyznał, że reorganizacja szkodzi relacjom litewsko-polskim i wezwał do poszukiwania kompromisu.
Źródło: l24.lt, kresy24.pl