Współpracownik polskiego posła: Polska „bękartem wersalskim”
Roman Fritz - poseł Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna - od lat prowadzi biznes z Pawłem Polokiem – byłym działaczem Ruchu Autonomii Śląska, który opuścił struktury po tym, jak nazwał Polskę „bękartem wersalskim” - zauważył portal zero.pl.
Ruch Autonomii Śląska od lat budzi duże kontrowersje. Jak się okazuje, poglądy współpracownika polityka Korony Grzegorza Brauna były zbyt radykalne nawet dla RAŚ.Polok z ruchu został wyrzucony w atmosferze skandalu po tym, jak w 2013 roku wobec Polski użył określenia "bękart wersalski". To termin, którego autorem jest Wiaczesław Mołotow, radziecki dyplomata, sygnatariusz radziecko-niemieckiego paktu o nieagresji, zwanego paktem Ribbentrop-Mołotow.
Jak się okazuje - to, co było zbyt radykalne dla RAŚ, nie przeszkadza deklarującemu swój patriotyzm i konserwatyzm posłowi Romanowi Fritzowi.
Nie znałem tej wypowiedzi. Oczywiście kompletnie się z nią nie zgadzam i mogę ją werbalnie potępiać - stwierdził w wypowiedzi dla portalu zero.pl.
Nie można się nawzajem śmiertelnie obrażać, bo ktoś ma inne poglądy. Mamy sporą dozę wspólnych wartości i po prostu uznaję, że każdy człowiek ma prawo identyfikować się z jakąś tożsamością. Być może Paweł Polok aż tak tej tożsamości polskiej nie czuje. Łączy nas wiara katolicka i wzajemnie się szanujemy - dodał.
Polityk zrelacjonował, że Pawła Poloka poznał w Wodzisławiu Śląskim podczas mszy w rycie trydenckim. Obaj doprowadzili do tego, że wierni mogą uczestniczyć w takiej liturgii również w Rybniku.
Portal zero.pl postanowił zapytać byłego działacza RAŚ, czy dziś żałuje swoich słów sprzed lat.
Borze muj, że tak powiem po Bronkowemu, przecież biorąc pod uwagę zamknięcie obywateli na ponad rok, całkowicie niesprawne sądownictwo i ochronę zdrowia, wysługiwanie się wszystkim dookoła (tylko nie Polakom) – to moje określenia (jakie by nie były) są i tak łagodne - stwierdził w przesłanej wiadomości (pisownia oryginalna).
Źródło: zero.pl