Ksiądz zasłabł podczas mszy. Szokujący przebieg akcji ratowniczej!

0
0
kościół w Choroszczy
kościół w Choroszczy / screen https://www.instagram.com/reels/DUDmsX3jBB8/

Choroszcz to niewielkie, bo 6-tysięczne miasto, zaliczane do aglomeracji białostockiej. To tam w kościele rozegrały się dramatyczne sceny!

W trakcie mszy podczas święta Trzech Króli, zasłabł ksiądz. Na szczęście na miejscu był ratownik medyczny, który także uczestniczył we mszy. Tak więc zanim nadjechało pogotowie, mężczyzna ruszył na pomoc. Chciał skorzystać ze znajdującego się kilkadziesiąt metrów dalej automatycznego defibrylatora (AED) [urządzenie, które za pomocą impulsu elektrycznego (defibrylacji) przywraca prawidłowy rytm serca podczas nagłego zatrzymania krążenia].

Ratownik dobiegł do AED i...! Okazało się, że urządzenie nie działa! Mężczyzna więc, nie mógł użyć tego sprzętu i reanimację podjęli ratownicy z wezwanej karetki. 

 

Jak ustalono, defibrylator nie działał, bo ktoś ukradł z niego baterię.

Robert Wardziński Burmistrz Choroszczy, komentując tę sytuację, nie krył emocji.

 

Czuję tak naprawdę wściekłość.

 

Chcieliśmy, żeby defibrylatory służyły w przestrzeni publicznej takim nagłym przypadkom. A tutaj nastąpiło wykwalifikowane złodziejstwo.

 

Wykwalifikowane, bo jeśli ktoś chce coś ukraść to bierze całą paczkę, a tutaj została ona rozpakowana, wyciągnięto baterię, potem znowu spakowano paczkę. Ktoś wiedział dokładnie co robi.

- powiedział w rozmowie z TVN24.pl.

 

Ksiądz z Choroszczy został przewieziony do Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku. Niestety po trzech tygodniach hospitalizacji, duchowny zmarł.

Jak przekazała Katarzyna Malinowska-Olczyk, rzeczniczka szpitala:

 

Problem medyczny, z którym do nas trafił był taki, że nie miało znaczenia, czy defibrylator byłby wtedy użyty czy nie.

 

Tak więc w tym przypadku szybsza zastosowanie AED, prawdopodobnie nie miało tak wielkiego wpływu na zdrowie pacjenta. Niemniej jednak kradzież baterii automatycznego defibrylatora jest moralnie karygodna. W zachowaniu sprawcy uwagę też zwraca to, że celowo nie zostawił żadnych śladów, które wskazywałyby na to, że defibrylator został naruszony. Było to więc perfidne działanie, którego celem było wprowadzenie w błąd, że AED nadal działa.

 

Obecnie władze  Choroszczy poszukują sprawcy kradzieży. Zamówiono też nowe baterie i elektrody do defibrylatorów. Koszt jednej baterii to około 1000 zł. 

Zobacz też: Znany ksiądz rezygnuje z kapłaństwa. Znamy powody!

ksiądz zasłabł choroszczy aed defibrylator

Najnowsze
Sonda
Wczytywanie sondy...
Polecane
Przejdź na stronę główną