Ważny ruch Komisji Europejskiej! "Polityka zaczęła zderzać się z rynkiem"

0
0
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

Komisja Europejska wykonała ruch, który w Brukseli nazwano „korektą kursu”, a w europejskich fabrykach – po prostu westchnieniem ulgi - tak komentuje wycofanie się przez UE z całkowitego zakazu aut spalinowych Tomasz Bęben, prezes zarządu Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych (SDCM).

Branża motoryzacyjna miała dość optymistycznie zareagować na decyzję KE.

Ogłoszony pakiet motoryzacyjny nie oznacza porzucenia ambicji klimatycznych, ale po raz pierwszy tak wyraźnie pokazuje, że polityka zaczęła zderzać się z rynkiem. Po latach deklaracji o nieuchronnym końcu silników spalinowych Unia Europejska przyznała wprost: tempo transformacji rozmija się z realiami gospodarczymi, społecznymi i technologicznymi. Zamiast twardego zakazu rejestracji nowych aut spalinowych od 2035 roku pojawia się nowy cel – 90-procentowa redukcja emisji w całym sektorze. Formalnie to wciąż bardzo ambitne zobowiązanie. W praktyce – pierwszy sygnał, że Bruksela przestaje udawać, iż da się zadekretować przyszłość rynku jednym rozporządzeniem - podkreśla Tomasz Bęben w rozmowie z "Naszym Dziennikiem".

Nowe plany Komisji Europejskiej zakładają, że zamiast 100 proc. redukcji CO2 z nowych samochodów w 20235 roku, będzie ona wynosiła 90 procent. Co z pozostałymi 10 proc.? Mają one zostać zrównoważonych wykorzystaniem e-paliw neutralnych klimatycznie (do 3 proc. w bilansie) i tzw. "zielonej stali". To stal uzyskana w procesie recyklingu o prawie zerowej emisji CO2 (do 7 proc. w bilansie). 

Reakcja branży motoryzacyjnej była szybka i – co rzadkie – dość spójna. Producenci samochodów i części przyjęli decyzję Komisji z ostrożnym optymizmem. Europejski przemysł zainwestował w napędy nisko- i zeroemisyjne setki miliardów euro. Problem polega na tym, że popyt nie nadąża za regulacjami. Dane są bezlitosne. Samochody elektryczne stanowią dziś niecałe 16,5 proc. wszystkich nowych rejestracji w UE, natomiast aby spełnić cele emisyjne na 2025 rok, udział ten musiałby wynosić około 25 proc. Brakuje więc 8 punktów procentowych, co w skali rynku oznacza niemal 900 tys. samochodów, za które producenci będą musieli zapłacić kary. W segmencie pojazdów dostawczych sytuacja jest jeszcze gorsza - wskazuje Bęben.

Punktem wyjścia dla całego systemu pozostaje cel z 2021 roku, czyli 95 g CO2/km według normy NEDC. Redukcja o 90 proc. oznacza więc, że średnia emisja CO2 dla nowych samochodów w 2035 roku oscylować powinna w okolicach 11,6 grama CO2/km. To ekwiwalent zużycia paliwa na poziomie 0,47 l benzyny na 100 km.

Pakiet motoryzacyjny nie jest końcem Zielonego Ładu ani powrotem do „starej” motoryzacji. To sygnał, że Europa zaczyna rozumieć, iż transformacji nie da się zadekretować wbrew rynkowi i społeczeństwu. Dotychczasowa polityka kosztowała Europę setki tysięcy miejsc pracy i osłabiła jej bazę przemysłową. Dla Polski to moment kluczowy. Musimy współkształtować europejskie decyzje, dywersyfikować się technologicznie i bronić kompetencji przemysłowych. Bo niezależnie od tego, czy przyszłość będzie elektryczna, hybrydowa, oparta na e-paliwach, czy będzie należała do obecnie nieznanych napędów, jedno jest pewne: to klienci wybiorą tempo i kierunek zmian. A kto dziś tego nie zrozumie, jutro nie będzie miał już czego bronić - zaznacza.

Źródło: Nasz Dziennik

Sonda
Wczytywanie sondy...
Polecane
Przejdź na stronę główną