Rada Pokoju. Prezydent wywiera presję, premier bez deklaracji
Prezydent Karol Nawrocki publicznie wezwał premiera Donald Tusk do jednoznacznej decyzji w sprawie przystąpienia Polski do Rady Pokoju. W niedzielnym „Śniadaniu u Rymanowskiego” podkreślił, że to rząd – zgodnie z konstytucją – powinien zainicjować proces wejścia do międzynarodowej instytucji. – „Premier ma podjąć decyzję, czy Polska chce wejść do Rady Pokoju, czy nie. Ja podejmuję ostateczną decyzję” – zaznaczył.
Nawrocki nie krył zaskoczenia brakiem wyraźnego stanowiska ze strony szefa rządu. Jak stwierdził, nawet decyzja negatywna byłaby lepsza niż przeciągająca się niepewność. W jego ocenie w sprawach międzynarodowych Polska musi mówić jednym głosem – inaczej traci wiarygodność.
Najostrzej wybrzmiał jednak wątek ewentualnych wyjazdów zagranicznych. – „Premier nie będzie mówił, gdzie mam lecieć. Mogę lecieć, gdzie chcę, Pan premier może swojemu synowi powiedzieć, gdzie może lecieć czy swoim wnuczkom” – powiedział prezydent, podkreślając swoją autonomię.
Spór wokół Rady Pokoju staje się więc czymś więcej niż dyskusją o nowej inicjatywie międzynarodowej. To kolejny test relacji między Pałacem Prezydenckim a rządem – i sprawdzian, czy w kluczowych kwestiach polityki zagranicznej władza wykonawcza potrafi działać wspólnie, a nie równolegle.