Skrajnie lewicowa organizacja przyznała się do ataku w Berlinie

0
0
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Thomas Ulrich/Pixabay

Skrajnie lewicowa grupa ekstremistyczna przyznała się do podpalenia, które spowodowało awarię zasilania w Berlinie. Około 45 000 gospodarstw domowych pogrążyło się w ciemnościach, a wiele z nich straciło również ogrzewanie w jednym z najzimniejszych okresów w roku w wyniku tego wydarzenia.

Niemiecka policja i służby bezpieczeństwa państwowego prowadzą dochodzenie w sprawie podpalenia mostu kablowego w pobliżu elektrowni gazowej w Berlinie-Lichterfelde, które w sobotę spowodowało brak prądu i ogrzewania w dużej części południowo-zachodniego Berlina.

W niedzielę gazeta „Bild” zacytowała władze, które uznały list z przyznaniem się do odpowiedzialności autorstwa skrajnie lewicowej grupy ekstremistycznej Vulkangruppe za autentyczny i wiarygodny.

Awaria dotknęła około 45 000 gospodarstw domowych w czasie, gdy temperatura spadła poniżej zera, a niektórzy mieszkańcy zostali również pozbawieni ogrzewania. Otwarto schroniska awaryjne, a urzędnicy ostrzegli, że naprawa może potrwać kilka dni. Dotknięty awarią obszar Lichterfelde jest uważany za jedną z najbogatszych dzielnic niemieckiej stolicy.

„Nie możemy już dłużej pozwalać sobie na bogatych. Możemy zapoczątkować koniec imperialnego stylu życia. Możemy powstrzymać grabież Ziemi” – czytamy w liście.

Opisując wydobycie paliw kopalnych, autorzy listu stwierdzają:

„W chciwości energii Ziemia jest wyczerpywana, wysysana, spalana, obdzierana ze skóry, niszczona, gwałcona, dewastowana. Całe regiony stają się niezdatne do zamieszkania z powodu upałów. Po prostu płoną. Lub siedliska znikają pod wodą w wyniku powodzi lub podnoszenia się poziomu mórz”.

Odnosząc się bezpośrednio do incydentu w Berlinie, grupa pisze: „Wczoraj w nocy udało nam się sabotować elektrownię gazową w Berlinie-Lichterfelde”. Dodaje, że wynikające z tego przerwy w dostawach energii nie były zamierzonym celem, stwierdzając: „Przerwy w dostawach energii nie były celem akcji, ale raczej przemysł energii kopalnej”. Grupa określa ten atak jako „akt samoobrony i międzynarodowej solidarności ze wszystkimi, którzy chronią Ziemię i życie” i wyraża nadzieję, że dzięki takim działaniom uda się powstrzymać wydobycie paliw kopalnych.

W odniesieniu do wpływu na mieszkańców, list zawiera przeprosiny skierowane do uboższych gospodarstw domowych dotkniętych awarią zasilania, jednocześnie stwierdzając, że współczucie grupy dla „wielu właścicieli willi w tych dzielnicach” – innymi słowy, zamożnych mieszkańców – było „ograniczone”. Według Tagesschau policja uznaje list za autentyczny, a jego treść za wiarygodną w oparciu o bieżące dochodzenie. Państwowe organy bezpieczeństwa badają sprawę pod każdym kątem.

Burmistrz Kai Wegner z CDU i senator ds. gospodarki Berlina Franziska Giffey z SPD podczas wizyty w schronisku dla osób poszkodowanych stwierdzili, że zakładają, iż pożar był wynikiem podpalenia. Wegner powiedział, że sprawcami byli „wyraźnie lewicowi ekstremiści”.

Vulkangruppe jest znana niemieckiej agencji wywiadu wewnętrznego, Federalnemu Urzędowi Ochrony Konstytucji. W swoim raporcie z 2024 r. agencja stwierdziła, że grupa celowo wybiera cele infrastrukturalne, które mają „zauważalne konsekwencje dla ludności”, i świadomie akceptuje szkody wyrządzone osobom trzecim, które nie są zaangażowane w sprawę. Eksperci ds. bezpieczeństwa cytowani przez Tagesschau twierdzą, że grupa ta wielokrotnie atakowała kanały kablowe, linie energetyczne i infrastrukturę komunikacyjną w Berlinie i Brandenburgii. Podobne listy powiązano z wcześniejszymi atakami, w tym z incydentami w Berlinie-Charlottenburgu w 2018 r., w pobliżu placu budowy Tesli w 2021 r. oraz pożarem słupa energetycznego w Brandenburgii w marcu 2024 r., który spowodował tymczasowe zamknięcie fabryki Tesli w Grünheide.

 

Źródło: rmx.news

Sonda
Wczytywanie sondy...
Polecane
Przejdź na stronę główną