Bunt w Krakowie? Giną znaki "Strefy Czystego Transportu". "Zgłosiliśmy na policję"
W pierwszych dniach funkcjonowania tzw. Strefy Czystego Transportu w Krakowie skradziono lub zniszczono około 20 informujących o niej znaków w 14 lokalizacjach. Sprawa została zgłoszona na policję.
Jak już informowaliśmy, raz z początkiem nowego, 2026 roku w Krakowie wystartowała Strefa Czystego Transportu. Chodzi o ograniczenie wjazdu do miasta samochodom niespełniającym norm emisji spalin. Póki co ich wjazd do Krakowa będzie się wiązał z opłatą, ale docelowo ma zostać całkowicie zakazany. [CZYTAJ WIĘCEJ]
Już w trakcie procedowania tej kontrowersyjnej inicjatywy, spotykało się to z żywiołowymi protestami. Zdaniem przeciwników SCT – w obecnym kształcie – ogranicza ona swobodny dojazd m.in. do placówek medycznych, godzi w osoby ubogie, a także różnicuje osoby na te z Krakowa i spoza Krakowa. Do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie trafiły skargi na uchwałę powołującą SCT. Zostaną one rozpatrzone 14 stycznia. Decyzja WSA nie będzie prawomocna, więc niezależnie od tego, jaka będzie, póki co SCT w Krakowie będzie obowiązywał.
Jak poinformował Zarząd Dróg Miasta Krakowa, w pierwszych dniach funkcjonowania tzw. Strefy Czystego Transportu w Krakowie skradziono lub zniszczono około 20 informujących o niej znaków w 14 lokalizacjach. Sprawa została zgłoszona na policję.
Mamy zinwentaryzowanych około 20 zniszczonych lub skradzionych znaków w 14 lokalizacjach. Dzisiaj zgłosiliśmy te wszystkie znaki na policję i czekamy na to, jakie decyzje podejmie. Czy sprawy będą traktowane jako serie wykroczeń czy przestępstw. Czy jeśli w jednym miejscu zginęły dwa znaki to są wykroczenia czy przestępstwa - powiedział Michał Pyclik z ZDMK.
Koszt pojedynczego znaku to 600 zł. ZDMK zamierza przeanalizować monitoring z miejsc, gdzie znikają znaki.
Źródło: pch24.pl